Sankcje zwiększają bezpieczeństwo i umacniają pokój

Sankcje zwiększają bezpieczeństwo i umacniają pokój

Komentarz

Wprowadzenie sankcji przez Unię Europejską i USA wobec Rosji po aneksji Krymu uznawane jest za spory sukces wspólnej polityki zagranicznej UE i transatlantyckiej wspólnoty. Kwestia ich utrzymania nadal pozostaje tematem żywej debaty publicznej w wielu krajach. Na łamach Frankfurter Allgemeine Zeitung Manuel Sarrazin, członek Bundestagu i rzecznik ds. Europy Wschodniej frakcji Związek 90/Zieloni, odniósł się do opinii swoich kolegów i koleżanek z innych partii, którzy ponad podziałami znajdują argumenty za zniesieniem sankcji. Publikujemy tłumaczenie tego komenatrza na język polski.

Autor/ka: Alex Naanou. Creative Commons License LogoZdjęcie na licencji Creative Commons License.

Sahra Wagenknecht (Die Linke), Alexander Gauland (AfD), Wolfgang Kubicki (FDP) i Alexander Dobrindt (CSU) tworzą obecnie wątpliwą koalicję – wszyscy kwestionują sankcje, jakie UE nakłada na Rosję. To niepokojący rozwój sytuacji, ponieważ sankcje są właściwą reakcją na naruszenie prawa międzynarodowego w postaci aneksji Krymu i udziału w wojnie na wschodzie Ukrainy. Postulat uchylenia sankcji osłabia natomiast wartości Rady Europy, nasz ład pokojowy i architekturę bezpieczeństwa w Europie.

W debatach poświęconych zamachowi na Siergieja Skripala nikt de facto nie zaprzecza, że aparat władzy Putina mógłby dokonać – bezpośrednio lub pośrednio – tej lub podobnej zbrodni w UE. Nawet obrońcy polityki Kremla podświadomie dostrzegają więc, że polityka rosyjskiego prezydenta nie jest już ukierunkowana jedynie na objęcie przez Rosję odrębnego kursu wobec Zachodu czy też realizację interesów Rosji w krajach ościennych. Kreml próbuje wywierać wpływ na wartości społeczne i większości polityczne również na Zachodzie – w taki sposób, aby służyło to jego interesom strategicznym. Posługuje się przy tym środkami, które w oczywisty sposób wykraczają poza ramy, jakie możemy akceptować. Jeśli ktoś postuluje złagodzenie sankcji UE wobec Rosji, nie domagając się jednocześnie spełnienia warunków pozwalających na wdrożenie porozumienia mińskiego i zwrotu Krymu, osłabia spójność i wiarygodność Unii Europejskiej. Dla przypomnienia – sankcje są ukształtowane w taki sposób, że możliwe jest ich cofnięcie, gdyby tylko Kreml tego chciał. Poza tym uderzają one konkretnie w osoby i instytucje, które są odpowiedzialne za działania Rosji na Ukrainie.

Krytycy sankcji lekceważą fakt, że nadal stanowią one kluczowy argument sił politycznych na Kremlu, które można uznać za stosunkowo proreformatorskie. Chcą one dla Rosji modelu gospodarczego, dla którego niezbędne będą dobre relacje z Zachodem. Jeśli Europa wycofa się z sankcji, wyślemy sygnał, że oferujemy rosyjskim bogatym elitom korzyści, których nie mogą znaleźć w kraju, nie domagając się od nich zwrotu w rosyjskiej polityce realnej. W tym sensie sankcje są efektywne, nawet jeśli nie doprowadziły do całkowitej zmiany obranej przez Putina ścieżki politycznej, która czyni z Rosji autokrację w czystej postaci. Celem sankcji nie jest „regime change“. Bronią one raczej wartości i interesów UE i stowarzyszonej z nią Ukrainy, której nie było w stanie obronić prawo międzynarodowe. Są one wyrazem jedności w poszanowaniu prawa międzynarodowego, które Rosja narusza na Krymie i w Donbasie. Jednocześnie stanowią też pokojową alternatywę dla odpowiedzi militarnej.

Argumenty gospodarcze przeciwko sankcjom nie mają niemal żadnych podstaw – nałożone aktualnie restrykcje są precyzyjne i nie uderzają w całą rosyjską gospodarkę jako taką. Podczas gdy straty powodowane przez sankcje w UE są marginalne, stanowiąc maksymalnie 0,05% PKB, rosyjską gospodarkę obciążają przede wszystkim wysoki poziom wydatków publicznych w stosunku do PKB, korupcja, oligarchia i obserwowane w ostatnich latach gwałtowne obniżenie cen ropy. Rosjanie musieli pogodzić się z poważnym spadkiem dochodów, który zrekompensowano przede wszystkim patriotycznym argumentem, że Rosja znów stała się mocarstwem. Jednocześnie inwestuje się ogromne środki w rozwój regionów takich jak Moskwa i Krym, a także w wydobycie surowców i zbrojenie. Dlatego też większość analityków zakłada słaby, ale stabilny wzrost gospodarczy w kolejnych latach, który jest jednak w znacznym stopniu uzależniony od środków publicznych. Tutaj tkwi jedno z największych niebezpieczeństw – mały, ale stabilny wzrost gospodarczy i wysoki poziom wydatków na cele wojskowe oznaczają, że dwa filary, na których opiera się legitymacja systemu rządów Putina, znajdują się w bezpośredniej konkurencji w zakresie finansowania. Oba elementy są jednak rosyjskiemu prezydentowi potrzebne, aby podczas „drugiej ostatniej” kadencji odczuwalne niezadowolenie społeczne nie zagroziło zbudowanemu przez niego kartelowi władzy.

Poprzez ataki hakerów, ukryte finansowanie partii politycznych, manipulacje wyborcze, a być może również zamach na Siergieja Skripala Kreml atakuje nasz porządek społeczny również na naszym podwórku. Ponadto ustępstwa w Donbasie są już mało prawdopodobne, a na Krymie – w średniej perspektywie wręcz nierealistyczne. Jeśli ktoś w tej sytuacji kwestionuje sankcje, staje się sojusznikiem w ataku na nasze wartości, a w nadchodzącej walce politycznej o przyszłość Rosji umacnia na Kremlu siły, które uważają, że wystarczy tylko odpowiednio nieugięta postawa, a UE na pewno ustąpi. To była i nadal jest niewłaściwa polityka wobec naszego największego sąsiada, która nie przyczynia się ani do umocnienia pokoju, ani do zwiększenia bezpieczeństwa na naszym kontynencie.

Tekst w niemieckiej wersji językowej, opublikowany na łamach Frankfurter Allgemeine Zeitung 4 kwietnia 2018 r. 

 Zawarte w tekście poglądy i konkluzje wyrażają opinie autora i nie muszą odzwierciedlać oficjalnego stanowiska Fundacji im. Heinricha Bölla.

0 Komentarze

Dodaj nowy komentarz

Dodaj nowy komentarz