Wielkie oczekiwania, rozczarowujące rezultaty – 24. sesja Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu (COP 24) w Katowicach

Ewaluacja

Pakiet Katowicki to z pewnością pewien krok naprzód, jednak COP 24 nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań co do tak fundamentalnych kwestii, jak zwiększanie ambicji w zakresie ograniczania emisji, uwzględnienie sformułowań odwołujących się do praw człowieka w zasadach wdrażania porozumienia paryskiego, a także zapewnienie wsparcia krajom rozwijającym się.

Inside COP 24 in Katowice
Teaser Image Caption
Inside COP 24 in Katowice: Will real action to prevent cataclysmic climate change emerge from the UNFCCC hallways?

COP 24 w Katowicach: Czy na korytarzach UNFCCC zrodzą się konkretne działania pozwalające zapobiec katastrofalnym zmianom klimatu? – Autorstwo: Fundacja Heinricha Bölla.

COP 24 zakończył się przyjęciem tzw. Pakietu Katowickiego, czyli zbiorczego dokumentu z tekstem zasad wdrażania porozumienia paryskiego (Paris Rulebook)– z wyłączeniem reguł handlu uprawnieniami do emisji – a także szeregu innych decyzji i propozycji działań, które stanowią niewielki krok naprzód w dziedzinach takich jak finanse, równość płci czy prawa ludów tubylczych. Ogólnie należy stwierdzić, że szczyt klimatyczny nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań dotyczących tak fundamentalnych kwestii jak zwiększanie ambicji w zakresie ograniczania emisji, uwzględnienie sformułowań odwołujących się do praw człowieka w Paris Rulebook czy zapewnienie uczciwego i solidnego wsparcia krajom rozwijającym się w walce z globalnym ociepleniem i jego skutkami.

W dalszej części analizy

  • informujemy, co wydarzyło się podczas dwóch tygodni negocjacji

  • oceniamy zawartość Pakietu Katowickiego

  • przyglądamy się pozostałym decyzjom i punktom obrad COP 24

  • podsumowujemy działania i wydarzenia poza oficjalnymi sesjami

  • opisujemy wydarzenie z perspektywy polskich gospodarzy

  • zastanawiamy się, co będzie dalej.

Duże oczekiwania i duże ambicje

 Specjalny Raport IPCC dotyczący ograniczenia globalnego ocieplenia klimatu o 1,5°C, opublikowany 8 października przez Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu (IPCC) – organ ONZ, który ocenia wyniki badań naukowych dotyczących zmian klimatu – to kolejny sygnał ostrzegawczy, że zmiany są konieczne, by ocalić świat.

Główne przesłanie raportu jest jednoznaczne – ograniczenie wzrostu temperatury do 1,5°C będzie możliwe wyłącznie pod warunkiem, że emisje zmniejszą się o połowę do 2030 roku – czyli w ciągu zaledwie 11 lat – i osiągną zerowy poziom netto do 2050 roku. Tak drastyczna redukcja emisji będzie wymagała bezprecedensowych zmian w globalnych systemach energetycznych i transportowych, a także ochrony i odnowiania naturalnych ekosystemów.

Usunięto obraz.

Można się było zatem spodziewać dużego optymizmu w odniesieniu do ambicji dotyczących redukcji emisji oraz gotowości do udzielenia wsparcia finansowego krajom rozwijającym się pośród 22 000 uczestników i uczestniczek 24. Sesji Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC) w Katowicach, sercu polskiego zagłębia górniczego, która rozpoczęła się 2 grudnia, prawie trzy lata po przyjęciu porozumienia paryskiego.

Rychły – i zasadniczy – sprzeciw wobec ambicji klimatycznych

To, co powinno być rutynowym przyjęciem dokumentu na odbywającym się 8 grudnia posiedzeniu plenarnym Organu Pomocniczego ds. Doradztwa Naukowego i Technicznego (Subsidiary Body for Scientific and Technological Advice – SBSTA), który dokonał podsumowania badań naukowych opublikowanych w 2018 roku, w tym specjalnego raportu IPCC, okazało się dramatycznym sporem o słowo określające stosunek do publikacji. Została ona mianowicie zaledwie „odnotowana” (ang. note), co spotkało się ze sprzeciwem delegacji z Malediwów, która zabrała głos w imieniu 44 członków Sojuszu Małych Państw Wyspiarskich (AOSIS) – krajów najbardziej narażonych na skutki zmian klimatycznych – i zaapelowała o jego „pozytywne przyjęcie” (ang. welcome). Postulat ten spotkał się z poparciem niemal wszystkich krajów świata.

Ale nie Stanów Zjednoczonych. „Jak Stany Zjednoczone zauważyły podczas posiedzenia plenarnego IPCC w dniu 6 października, przyjęcie raportu i zatwierdzenie podsumowania dla decydentów (Summary for Policy Makers) przez IPCC nie jest równoznaczne z poparciem konkretnych ustaleń raportu przez Stany Zjednoczone”. Kuwejt, Federacja Rosyjska i Arabia Saudyjska natychmiast poparły USA. Arabia Saudyjska i kilku jej eksportujących ropę partnerów usiłowało również rozmyć konkluzje raportu IPCC podczas październikowego posiedzenia, dążąc wręcz do wyeliminowania wszelkich wzmianek o porozumieniu paryskim.

W pewnym momencie sesja została zawieszona, a ponad godzinę później zdecydowanie odrzucono kompromisowy zwrot o „pozytywnym przyjęciu wysiłków podjętych przez ekspertów IPCC”. Zgodnie z zasadami ONZ w obliczu braku konsensusu dokument odrzucono.

Ostateczna decyzja COP, wypracowana tydzień później, mówi o „pozytywnym przyjęciu terminowego ukończenia prac nad raportem” oraz „zachęca Strony do korzystania” z zawartych w raporcie informacji. Impas ten nadał jednak ton dalszym negocjacjom.

PODSUMOWANIE POROZUMIENIA PARYSKIEGO

PODSUMOWANIE POROZUMIENIA PARYSKIEGO

Cele porozumienia paryskiego to:

(a) utrzymanie wzrostu średniej globalnej temperatury poniżej 2°C w odniesieniu do poziomu sprzed epoki przemysłowej i dążenie do ograniczenia wzrostu temperatur do 1,5°C w odniesieniu do poziomu sprzed epoki przemysłowej;

(b) zwiększanie zdolności adaptacji do negatywnych skutków zmian klimatu oraz budowanie odporności na skutki zmiany klimatu i rozwoju związanego z niską emisją gazów cieplarnianych w sposób niezagrażający produkcji żywności; oraz

(c) zapewnienie spójności przepływów finansowych ze ścieżką prowadzącą do niskiego poziomu emisji gazów cieplarnianych i rozwoju odpornego na zmiany klimatu.

Przedstawione w programie roboczym porozumienia paryskiego (Paris Agreement Work Programme –PWPW) obowiązki wszystkich państw obejmują długookresowe cele i zobowiązania w odniesieniu do kwestii takich jak:

  • łagodzenie zmian klimatu (redukcje emisji gazów cieplarnianych poprzez deklaracje ustalane na poziomie krajowym (nationally determined contributions – NDC), dotyczące wszystkich krajów;

  • rozwiązania oparte na współpracy (rynkowe i nierynkowe);

  • komunikaty w sprawie adaptacji;

  • wsparcie finansowe (udzielane przez państwa rozwinięte krajom rozwijającym się, w tym przekazywanie z wyprzedzeniem informacji o planowanym wsparciu finansowym oraz rozliczanie wsparcia już udzielonego);

  • rozwój i transfer technologii;

  • wzmocnione ramy przejrzystości (mające zapewnić rozliczanie postępów);

  • globalny przegląd (w celu mierzenia postępów co pięć lat);

  • wdrożenie porozumienia i przestrzeganie jego postanowień; oraz

  • ewentualne kwestie dodatkowe.

Porozumienie paryskie udało się zawrzeć 12 grudnia 2015 r., jednak ostateczne ustalenie szczegółów technicznych, które są niezbędne, aby porozumienie zaczęło „działać”, odłożono do COP 24. Tym samym celem COP 24 było wypracowanie programu działania porozumienia paryskiego – tzw. zasad wdrażania porozumienia paryskiego (Paris Rulebook).

 

Co wydarzyło się podczas COP 24?

Tydzień 1: Rozmowy techniczne ujawniły długotrwałe podziały, a konsensusu nie osiągnięto

Pierwszy tydzień rozmów w Katowicach nie zapowiadał porozumienia co do któregokolwiek elementu programu działania porozumienia paryskiego. Kraje rozwinięte i rozwijające się okopały się na swoich tradycyjnych pozycjach i obstawały przy rozbieżnych interpretacjach samego porozumienia paryskiego. Przez ostatnie lata spór ten dotyczył zakresu porozumienia, rozróżnienia między krajami oraz kwestii finansowych. Jeżeli chodzi o zakres, brakowało zgodności co do tego, czy wytyczne dotyczące wkładów ustalanych na poziomie krajowym powinny odnosić się wyłącznie do aspektu łagodzenia skutków zmian klimatu, czy raczej wszystkich potencjalnych elementów NDC (łagodzenie, adaptacja, środki wdrażania).

W aspekcie rozróżnienia pomiędzy krajami pytanie do rozstrzygnięcia brzmi następująco: Czy powinno się stosować identyczny zestaw wytycznych w odniesieniu do każdego państwa, zostawiając przy tym pewien margines elastyczności, czy raczej należy wypracować inne wytyczne dla krajów rozwiniętych, a inne dla tych rozwijających się? Co do finansów natomiast kraje rozwijające się żądały zapewnienia, że państwa rozwinięte mają szczery zamiar udostępniania szczegółowych informacji ilościowych i jakościowych na temat finansowania ze środków publicznych – zarówno przed jego udzieleniem, jak i po – by poprawić przewidywalność oraz rozliczalność pomocy.

Tydzień 2: Rozmowy ministerialne przenoszą się za zamknięte drzwi

W poniedziałek w drugim tygodniu obrad rozmowy przeniosły się za zamknięte drzwi – pary ministrów (po jednym z kraju rozwiniętego i rozwijającego się), pod kierownictwem przewodniczącego COP 24 Michała Kurtyki i sekretarza generalnego ONZ António Guterresa, który trzykrotnie wizytował konferencję, miały zadanie wypracować konsensus w zakresie każdego punktu zasad wdrażania porozumienia paryskiego. Mocno ograniczona ilość informacji na temat tych rozmów, a także plotki o rzekomym chaosie wzbudziły obawy, że negocjacje się nie powiodą, podobnie jak miało to miejsce podczas COP 15 w Kopenhadze w 2009 roku.

Piątek, 14 grudnia: Dzień się zatrzymał

Piątek 14 grudnia miał być ostatnim dniem COP 24. Na godzinę 12 w południe zaplanowano sesję zamykającą. W czwartek późnym wieczorem i w piątek rano pojawiły się jednak nowe dokumenty dotyczące większości omawianych kwestii, a zatem stało się jasne, że delegaci i delegatki nie będą mieć wystarczająco dużo czasu, żeby zapoznać się z nimi przed rozpoczęciem posiedzenia. Obrady przesunięto więc najpierw na popołudnie, potem na wieczór, następnie na 4 rano w sobotę, a ostatecznie na godzinę 10. Nie chodziło jednak tylko o czas na przejrzenie dokumentów. Pojawił się problem.

Tym razem impas dotyczył artykułu 6 porozumienia paryskiego – rozwiązań opartych na współpracy pomiędzy krajami we wdrażaniu swoich wkładów ustalanych na poziomie krajowym, czyli rynku uprawnień do emisji. W międzynarodowym systemie handlu uprawnieniami do emisji państwo – lub też na przykład producent paliw kopalnych czy przedsiębiorstwo lotnicze – emitujące zbyt wiele zanieczyszczeń może „zrekompensować” nadwyżkę poprzez współpracę z innym krajem o niższym poziomie emisji. W artykule 6 nie pada jednak zwrot „rynki”, a „międzynarodowe transfery efektów działań na rzecz łagodzenia zmiany klimatu” i „mechanizm wsparcia zrównoważonego rozwoju”, który zastępuje mechanizm czystego rozwoju z Protokołu z Kioto, postrzegany jako nieudana próba zapewnienia dodatkowych możliwości łagodzenia zmian klimatu. Artykuł 6 przewiduje również w przyszłości tworzenie w tym zakresie rozwiązań nierynkowych.

Usunięto obraz.

W ciągu minionego roku szczególnie Brazylia naciskała na to, by zasady rozliczania kredytów węglowych były jak najbardziej liberalne, co mogłoby prowadzić do sytuacji, w której kraj zalicza uzyskane gdzieś indziej redukcje jako swoje własne, nawet jeżeli inna Strona wykorzystała już je do realizacji swojego wkładu ustalanego na poziomie krajowym. Brazylia za nic nie chciała odstąpić od tzw. podwójnego naliczania, sprzeciwiając się stosowaniu „odpowiednich korekt” (procedura rachunkowa, w ramach której kraj, który przekazuje swoje redukcje emisji innemu krajowi lub podmiotowi, musi następnie z powrotem doliczyć odpowiednie ilości do swojego konta emisyjnego, by transfer netto efektów działań na rzecz łagodzenia zmiany klimatu był jak najdokładniejszy). Wiele Stron i większość obserwatorów i obserwatorek uznało system podwójnego naliczania za zwykłe oszustwo.

Sobota, 15 grudnia: Przyjęcie zasad wdrażania porozumienia paryskiego i odroczenie kluczowej kwestii

W sobotę wczesnym popołudniem stało się jasne, że nie uda się osiągnąć konsensusu w sprawie artykułu 6 – Brazylia za nic się nie ugnie. W jednostronicowym dokumencie zwrócono się do organu pomocniczego o ponowne pochylenie się nad tą kwestią podczas kolejnego spotkania w czerwcu.

Gdy poważny impas i potencjalna porażka negocjacji zniknęły już z horyzontu, przewodniczący COP w sobotę o godz. 19:30 przedstawił delegatom i delegatkom zbiorczy tekst Paris Rulebook – z wyłączeniem reguł dotyczących handlu uprawnieniami do emisji. Ostatecznie posiedzenie rozpoczęło się o godz. 21:30, został przyjęty zbiór zasad – zwany od tej pory Pakietem Katowickim –, a COP 24 oficjalnie zamknięty o godz. 00:36 z soboty na niedzielę.
 

Co zawiera Katowicki Pakiet klimatyczny?

Liczący 133 strony zbiór decyzji, który zostanie oficjalnie opublikowany jako Pakiet Katowicki jeszcze w tym miesiącu, porusza każdy z elementów programu roboczego porozumienia paryskiego. Poniżej opisano niektóre z nich.

Wytyczne dla wkładów ustalanych na poziomie krajowym (NDC)

Wspomniany wyżej spór pomiędzy krajami rozwiniętymi a rozwijającymi się o to, czy zakres NDC powinien być wąski (wyłącznie łagodzenie zmian klimatu), czy raczej szeroki (również adaptacja, wsparcie, budowanie potencjału) – został zażegnany przynajmniej do 2024 roku. Podjęto decyzję o zawężeniu ram NDC do łagodzenia zmian klimatu. Pomimo że decyzja rzeczywiście „podkreśla, że wytyczne w zakresie informowania (…) nie wykluczają włączenia we wkłady ustalane na poziomie krajowym elementów innych niż łagodzenie (…)”, obrane podejście jest znaczącym zwycięstwem krajów rozwiniętych i oznacza, że Stany Zjednoczone obroniły nieprzekraczalną dla siebie granicę.

Istnieje niebezpieczeństwo, że skoncentrowany wyłącznie na łagodzeniu zmian klimatu system NDC będzie spychał kwestie adaptacji, finansowania, transferu technologii i budowania potencjału krajów rozwijających się na coraz dalszy plan. Strony zadecydowały jednak również o „kontynuowaniu rozważań na temat dalszych wytycznych dotyczących charakteru” NDC w 2024 roku, zostawiając sobie furtkę do powrotu do tych kwestii w agendzie kolejnej rundy negocjacyjnej.

Globalny przegląd działań dotyczących ograniczania emisji (Global Stocktake)

Jednym z kluczowych elementów porozumienia paryskiego jest międzynarodowy przegląd działań dotyczących ograniczania emisji, czyli dokonywana co pięć lat ewaluacja globalnych postępów w zakresie ochrony klimatu. Zgodnie z zasadami wdrażania porozumienia paryskiego proces ten powinien odzwierciedlać „zasadę sprawiedliwości” oraz opierać się na „najbardziej wiarygodnych badaniach naukowych”, brakuje jednak szczegółów tego, jak konkretnie źródła będą wykorzystywane i w jaki sposób rezultaty ewaluacji przełożą się na zwiększenie ambicji.

Rodzi to obawę, że zasady wdrażania porozumienia klimatycznego będą wprawdzie pozwalały stwierdzić, czy nie pozostajemy w tyle z działaniami na rzecz klimatu, jednak nie dostarczą żadnych gotowych rozwiązań. To z kolei stwarza zagrożenie, że nie będziemy w stanie uporać się z jednym z najważniejszych jak dotąd problemów związanych z porozumieniem paryskim – tym, że kraje nie mają obowiązku zagwarantować, że ich obietnice klimatyczne będą szły ramię w ramię z celami globalnymi. Sprawny, ambitny i dyrektywny pięcioletni proces przeglądu będzie kluczem do tego, by świat wszedł na pożądany tor rozwoju.

Ramy przejrzystości (Transparency Framework)

Jednym z celów katowickich rozmów było opracowanie wspólnego zbioru standardów, formatów i harmonogramów umożliwiających krajom składanie sprawozdań z postępów w dziedzinie polityki klimatycznej.

Nowe zasady dopuszczają pewien margines elastyczności dla najsłabszych państw, które nie muszą składać deklaracji klimatycznych ani regularnych sprawozdań przejrzystości. Wszystkie pozostałe kraje będą zobowiązane do przedkładania sprawozdań z działań na rzecz klimatu co dwa lata począwszy od 2024 roku.

Finansowanie działań na rzecz klimatu

Jak to często bywa podczas szczytów klimatycznych, szereg problemów związanych z finansowaniem działań na rzecz klimatu pozostawiono na sam koniec obrad. Jest to kolejny dowód na to, że zaufanie, dobra wola, ambicje całego pakietu i współpraca są ściśle powiązane z sygnałami z krajów rozwiniętych, że pragną one wypełniać należącą do nich część umowy i zapewnić odpowiednie, przejrzyste i przewidywalne wsparcie finansowe krajom rozwijającym się, zgodnie z długookresowymi zobowiązaniami finansowymi w ramach UNFCCC oraz w ten sposób wspierać wdrażanie porozumienia paryskiego. Właśnie od tego zależą deklaracje krajów rozwijających się dotyczące wkładów ustalanych na poziomie krajowym i ich gotowość do zwiększania ambicji, bowiem w bardzo wielu przypadkach NDC nie mają racji bytu bez dodatkowych funduszy pochodzących od państw rozwiniętych.

COP 24 nie był jednak w stanie dostarczyć w tym zakresie uspokajających sygnałów. Pragnienie krajów rozwijających się, by wyjechać z Katowic z kompleksowym planem finansowania działań na rzecz klimatu, który powiązałby orientacyjne, bazujące na prognozach raportowanie o nakładach ze środków publicznych (ex ante) z przejrzystą procedurą sprawozdawczą w zakresie tego, ile kraje rozwinięte rzeczywiście przeznaczyły na cele klimatyczne w ciągu ostatnich dwóch lat (ex post), nie zostało spełnione.

Starania krajów rozwijających się o to, by w dokumentach wspomnieć o konieczności zapewnienia dodatkowych zasobów finansowych poza oficjalną pomocą rozwojową, a także o konieczności zagwarantowania finansowania strat i szkód, dotrzymywania przyjętych harmonogramów sprawozdawczości przez kraje rozwinięte oraz stosowania wąskiej definicji finansowania działań klimatycznych – a zatem wyłączenia z niej kredytów komercyjnych, gwarancji kredytów eksportowych czy działań niefinansowych, takich jak budowa potencjału czy transfer technologii. Krajom rozwijającym się zależało również na tym, by podanie wysokości całkowitego wsparcia w przeliczeniu na ekwiwalent dotacji miało charakter obowiązkowy, a nie dobrowolny.

Stało się jednak inaczej – w wytycznych zawartych obecnie w ramach przejrzystości pakietu katowickiego dotyczących przekazywania informacji o udzielonym w ciągu dwóch lat wsparciu finansowym kraje rozwinięte dysponują zbyt dużą swobodą w interpretowaniu znaczenia określeń „nowe i dodatkowe” środki – mogą polegać przy tym na własnym rozumieniu, a nie powszechnie uznanej definicji, oraz mogą uwzględniać w sprawozdaniach niemal nieskończony zbiór przepływów finansowych, a nawet działań o charakterze niefinansowym, co ogranicza możliwość porównania danych dotyczących udostępnianych środków.

Kraje rozwijające się, choć z pewnością mogły liczyć na więcej, odnotowały kilka skromnych zwycięstw, głównie o charakterze proceduralnym. Prognozy dotyczące przekazywanych na państwa rozwijające się środków publicznych nie zostały wprawdzie powiązane z informacjami o środkach rzeczywiście przekazanych , choć byłoby to pomocne przy ich rozliczaniu, jednak dobra wiadomość jest taka, że prognozy nakładów finansowych, które państwa będą zobligowane przedstawiać począwszy od 2020 roku, będą gromadzone przez sekretariat UNFCCC na nowej dostępnej publicznie stronie internetowej i uwzględniane podczas odbywających się co dwa lata warsztatów oraz dialogu na szczeblu ministerialnym (od 2021 roku). Te ustalenia proceduralne są kontynuacją długofalowego programu prac nad finansowaniem, powiązanego z zobowiązaniem nałożonym na kraje rozwinięte w Kopenhadze w 2009 roku, by do 2020 roku co roku przekazywać środki finansowe w wysokości 100 miliardów dolarów. Program formalnie dobiegnie końca w 2020 roku.

Mimo iż decyzja towarzysząca porozumieniu paryskiemu zakłada, że powyższa kwota będzie punktem odniesienia dla prac nad nowym wspólnym celem finansowym, który ma być ustanowiony do 2025 roku, kraje rozwijające się domagały się w Katowicach, by proces wyznaczania nowego celu finansowego rozpoczął się jak najwcześniej. Ostatecznie zostanie on zapoczątkowany podczas COP 26 w 2020 roku. W ten sposób uniknie się sytuacji, w której przyszły wspólny cel finansowy będzie zaledwie losową liczbą uzgadnianą na drodze targów politycznych przez kraje rozwinięte (tak jak miało to miejsce w Kopenhadze), a nie świadomą decyzją podjętą w wyniku wspólnych rozważań i ewaluacji potrzeb państw rozwijających się.

Prawa człowieka

Jednym z najważniejszych zwycięstw porozumienia klimatycznego było włączenie do jego preambuły sformułowań odwołujących się do praw człowieka, chociaż zabrakło ich w samych artykułach porozumienia.

Przed COP 24 szeroka koalicja organizacji społeczeństwa obywatelskiego wyrażała nadzieję, że zbiorowe naciski oraz przypadająca w 2018 roku 70. rocznica podpisania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka wystarczą, by w zasadach wdrażania porozumienia paryskiego uwzględnić szereg odniesień do praw człowieka – tzw. wielką ósemkę, czyli ograniczenie ubóstwa, prawa ludów tubylczych, udział społeczeństwa, równość płci i równouprawnienie kobiet, bezpieczeństwo żywnościowe, sprawiedliwą transformację dla pracowników i godną pracę, sprawiedliwość międzypokoleniową oraz integralność ekosystemów. Tak się jednak nie stało.

Usunięto obraz.

Wraz z przebiegiem negocjacji sformułowania odnoszące się do praw człowieka były usuwane z każdej kolejnej wersji tekstów o wytycznych dla NDC, planowaniu i monitorowaniu adaptacji, ramach przejrzystości oraz globalnym przeglądzie. Starania o to, by w tych istotnych miejscach zawrzeć przynajmniej odniesienia do preambuły, co pozwoliłoby powrócić do tych kwestii w przyszłości, również spełzły na niczym. Tym samym liczący 133 strony zbiorczy dokument nie zawiera ani jednego wyraźnego odniesienia do praw człowieka. Organizacje społeczeństwa obywatelskiego, które próbowały nagłośnić problematykę praw człowieka w ramach kreatywnych i barwnych działań w centrum konferencyjnym, krytykują rezultaty katowickiej konferencji jako niespójne z porozumieniem paryskim, które zapowiadało ochronę i szacunek dla praw człowieka oraz uwzględnienie ich w działaniach na rzecz klimatu. Zatwierdzony Pakiet Katowicki nie zawiera żadnych skoncentrowanych na człowieku i jego prawach wytycznych, pozwalających wspólnie realizować założenia z Paryża.

Jak do tego doszło? Niektóre kraje, głównie te rozwinięte, sprzeciwiały się odniesieniom do praw człowieka już od czasów COP w Paryżu, co sprawiło, że sformułowania takie znajdują się wyłącznie w preambule. Dla innych krajów, przede wszystkim rozwijających się, odniesienia do praw człowieka stałyby w sprzeczności z suwerennością kraju.

Co jeszcze wydarzyło się podczas COP 24?

Obietnice finansowe z Katowic

Gdy centrum konferencyjne obiegły dwa raporty finansowe – Dwuletnia Ewaluacja Stałego Komitetu ds. Finansów oraz raport OECD w sprawie przepływów środków publicznych – przedmiotem sporów stało się to, czy kraje rozwinięte są na drodze do wypełnienia długoterminowych zobowiązań finansowych. Obydwa te dokumenty dowodzą wprawdzie, że w okresie 2013-2017 przepływy się zwiększyły, z ostrą krytyką spotkały się jednak metody rachunkowości, a tym samym fakt, że sprawozdania ilościowe zdradzają tylko część informacji dotyczących finansowania działań klimatycznych. Konieczna jest poprawa jakości raportowania w kwestiach finansowych. Zorganizowane w trakcie COP spotkanie ministerialne wysokiego szczebla na temat finansowania działań klimatycznych stanowiło doskonałą okazję, by zwiększyć ambicje w zakresie funduszy przeznaczanych na ochronę środowiska, jednak szansy tej nie wykorzystano.

Zielony Fundusz Klimatyczny (Green Climate Fund – GCF), główny fundusz wielostronny w ramach mechanizmu finansowego porozumienia paryskiego, w którym kraje rozwijające się pokładały największe nadzieje na wsparcie we wdrażaniu swoich NDC, po raz pierwszy oczekiwał na uzupełnienie wpływów. Otrzymał wprawdzie ważne obietnice z Niemiec i Norwegii o podwojeniu dotychczasowych wkładów, jednak większość pozostałych krajów rozwiniętych nie przyłączyła się do ofert pomocy, decydując się zaczekać ze składaniem obietnic o dodatkowym finansowaniu na reformy w zarządzaniu GCF.

Fundusz Adaptacyjny Protokołu z Kyoto, potwierdzony w Katowicach jako wsparcie/obsługa porozumienia paryskiego od 2019 r., był zmuszony walczyć o finansowanie, ostatecznie otrzymał obietnice środków w wysokości niemal 129 milionów dolarów, co ratuje go na kolejny rok. Zobowiązania te – choć przyjęte z radością – nie odzwierciedlają poziomu ambicji finansowych krajów rozwiniętych, co z pewnością miało wpływ na dalszą część negocjacji podczas COP 24.

Wezwanie do działania Talanoa

Porozumienie paryskie i decyzje podjęte w Paryżu przewidywały dla COP mandat do rozpoczęcia „dialogu ułatwiającego porozumienie” („Facilitative Dialogue”), który będzie okazją do wypróbowania globalnego przeglądu („Global Stocktake”). Wszystkie kraje są zobligowane do przeprowadzania takiego przeglądu raz na pięć lat począwszy od 2023 roku. Ma to służyć wzmocnieniu wkładów ustalanych na poziomie krajowym oraz ocenie globalnych postępów na drodze do osiągnięcia celów porozumienia paryskiego.

Organizujące poprzedni COP Fidżi zmieniło nazwę dialogu ułatwiającego porozumienie na dialog Talanoa – słowo to składa się z członu „tala” oznaczającego „rozmowę lub opowiadanie historii” oraz członu „noa, czyli „zero lub bez ogródek”. Dialog Talanoa został uruchomiony w styczniu 2018 roku pod przewodnictwem Fidżi i Polski. Na etapie przygotowawczym skupiono się na trzech kwestiach: „Gdzie jesteśmy?”, „Dokąd zmierzamy?” oraz „Jak chcemy tam dotrzeć?”. Na internetowej platformie pojawiło się 220 propozycji, z których zdecydowana większość pochodziła od interesariuszy niebędących Stronami. 23 kwietnia opublikowano przegląd propozycji, a 19 listopada wydano syntezę etapu przygotowawczego. Spotkanie podsumowujące etap przygotowawczy odbyło się 6 grudnia.

Podczas etapu politycznego, który odbył się 11 grudnia, przedstawiciele i przedstawicielki wysokiego szczebla oraz ministrowie sporządzili bilans wspólnych wysiłków Stron. Kolejnego dnia dokonano podsumowania kluczowych informacji (wezwanie do działania Talanoa).

Niestety w wezwaniu do działania Talanoa brak jest konkretnych ścieżek zwiększania ambicji. Co jeszcze bardziej rozczarowujące, decyzja COP 24 zaledwie „odnotowuje rezultaty, wkłady i wyniki dialogu Talanoa” oraz „zachęca Strony do uwzględnienia (ich) przy wyznaczaniu swoich wkładów ustalanych na poziomie krajowym…”. Rozczarowujący rezultat, jak na proces, w którym pokładano tak duże oczekiwania.

Koalicja na rzecz Dużych Ambicji (High Ambition Coalition – HAC)

Pod koniec COP 24 reaktywowała się Koalicja na rzecz Dużych Ambicji, złożona z krajów, które odegrały kluczową rolę w przyjęciu porozumienia paryskiego. Ministrowie środowiska z Argentyny, Kanady, Kolumbii, Danii, UE, Etiopii, Niemiec, Grenady, Wysp Marshalla, Norwegii i Szwajcarii (co niezbyt zaskakujące, nie było wśród nich USA) zgromadzili się 12 grudnia w pawilonie europejskim, by stwierdzić, że nie można pozwolić na to, aby delegacje wyjechały z Katowic bez decyzji o pozytywnym przyjęciu raportu IPCC dotyczącego progu globalnego ocieplenia na poziomie 1,5°C i decyzji w sprawie dialogu Talanoa.

Wydane przez Koalicję na rzecz Dużych Ambicji oświadczenie o zwiększeniu ambicji klimatycznych jest wyrazem determinacji, by zmobilizować wysiłki w walce ze zmianą klimatu do 2020 roku, zgodnie z długoterminowym celem ograniczenia wzrostu temperatur zawartym w porozumieniu paryskim, poprzez zwiększenie zobowiązań w zakresie klimatu i zintensyfikowanie działań krótkoterminowych, a także realizację długoterminowych strategii rozwoju niskoemisyjnego.

Geoinżynieria – jej popularność rośnie, ale apetyty wciąż nie są rozbudzone

Dwa miesiące po opublikowaniu Specjalnego Raportu IPCC dotyczącego ograniczenia globalnego ocieplenia klimatu o 1,5°Cobecni na COP 24 zwolennicy i zwolenniczki geoinżynierii dostrzegli swoją szansę na przedstawienie szeregu technologii w tym zakresie jako potencjalnych rozwiązań problemu zmian klimatycznych. Wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla (CCS) oraz związane z tym „emisje negatywne" czy technologie „usuwania dwutlenku węgla", takie jak bioenergia powiązana z wychwytywaniem i składowaniem dwutlenku węgla (BECCS) oraz bezpośrednie wychwytywanie powietrza powiązane ze składowaniem dwutlenku węgla (DACCS) były szeroko omawiane podczas licznych oficjalnych wydarzeń towarzyszących i imprez poza COP 24 (w tym organizowanych przez polskie instytucje badawcze i rządowe) przy wsparciu wielu prezentacji i barwnych broszur.

Przełomem był natomiast w Katowicach fakt, że w debatach pojawiały się wzmianki o technologiach wychwytywania i utylizacji dwutlenku węgla (CCU): przedstawiciele i przedstawicielki Międzynarodowej Agencji Energetycznej, Banku Światowego, Komisji Europejskiej, a także rządów Wielkiej Brytanii i Polski oraz wielu innych podmiotów powtarzali wezwania do inwestycji w technologie CCU w celu wytwarzania produktów takich jak paliwo czy tworzywa sztuczne, co oznacza dodatkowe wsparcie dla przemysłu opartego na paliwach kopalnych, nieskutkującego żadnym pozytywnym oddziaływaniem na klimat.

Na tapecie pojawiło się również zarządzanie promieniowaniem słonecznym (SRM) – kilkoro kluczowych badaczy (w tym ulubieniec mediów David Keith z Harvardu) przemierzało korytarze COP 24, przemawiało podczas imprez towarzyszących, spotykało się z ciepłym przyjęciem w centrum biznesowym Międzynarodowego Stowarzyszenia Handlu Emisjami (International Emissions Trading Association – IETA) i angażowało się w dyskusje ze społeczeństwem obywatelskim w celu wywierania wpływu na formułowanie konkretnych stanowisk przez tych, którzy jeszcze nie byli zdecydowani.

Ponowne ogłoszenie Manifestu HOME (podpisanego teraz przez blisko 200 grup) zaledwie kilka tygodni przed COP 24 miało miejsce zatem tak samo w porę, jak zapowiedź przełomowego badania Carrolla Muffetta z Centrum Międzynarodowego Prawa Ochrony Środowiska (Center for International Environmental Law – CIEL). Raport zatytułowany „Fuel to the Fire", który ma być opublikowany na początku 2019 roku, bierze pod lupę dawną, obecną i często zaskakującą rolę przemysłu paliw kopalnych w rozwoju, patentowaniu i promowaniu kluczowych technologii geoinżynieryjnych. Raport mierzy się z pytaniem o to, w jakim stopniu najbardziej intensywnie promowane strategie usuwania dwutlenku węgla i zarządzania promieniowaniem słonecznym zależą od dalszej trwałej produkcji i spalania paliw o wysokiej zawartości węgla, co zapewni im rentowność.

Sprawozdanie analizuje, w jaki sposób hipotetyczne obietnice uzasadniające w przyszłości geoinżynierię są już wykorzystywane przez największych producentów paliw kopalnych, aby uzasadnić dalszą produkcję i wykorzystanie ropy naftowej, gazu i węgla w nadchodzących dziesięcioleciach. Ujawnia też wyraźny kontrast pomiędzy pojawiającą się narracją, zgodnie z którą geoinżynieria jest moralnie koniecznym uzupełnieniem daleko idących działań na rzecz klimatu, a komercyjnymi argumentami niektórych z jej kluczowych zwolenników, że technologie geoinżynieryjne są po prostu sposobem na uniknięcie lub ograniczenie konieczności dokonania prawdziwych zmian systemowych – nawet jeśli dostępne technologie i badania naukowe dowodzą, że zmiana jest zarówno pilnie potrzebna, jak i coraz bardziej możliwa do wykonania.

I wreszcie w raporcie zwrócono uwagę na pogłębiającą się niespójność polegającą na tym, że spekulacyjne i ryzykowne technologie geoinżynieryjne okrzykuje się kluczowymi dla praw człowieka, ignorując jednocześnie wszechobecne i katastrofalne zagrożenia dla praw człowieka, jakie te same technologie niosą ze sobą zarówno dla obecnych, jak i przyszłych pokoleń.

Nie da się już dłużej zaprzeczać, że geoinżynieria stała się częścią głównego nurtu debaty klimatycznej i zadomowiła się w niej na dobre. Wynik tej debaty jest jednak daleki od rozstrzygnięć. W ciągu ostatniego roku niektórzy opowiadali się za uwzględnieniem usuwania dwutlenku węgla w procesie UNFCCC (na przykład w dialogu Talanoa, przeglądzie globalnym czy aktualizacjach NDC – zob. nowy dokument Climate Analytics / C2G2), jednak starania te raczej nie zakończyły się sukcesem – CDR w dalszym ciągu nie jest częścią oficjalnego programu negocjacji. Z pewnością znalazłyby się obszary, na których technologia ta mogłaby wejść do procesu UNFCCC, jednak wydaje się, że brakuje do tego woli politycznej ze strony rządów.

Z drugiej strony, tylko kilka krajów zażądało przeprowadzenia badań i eksperymentów w zakresie SRM, a większość państw Globalnego Południa oraz znaczna część społeczeństwa obywatelskiego i ruchów społecznych będzie walczyć z każdą próbą przejęcia kontroli nad globalnym termostatem.

Inne kwestie (poza programem wdrażania porozumienia paryskiego)

Biorąc pod uwagę fakt, z jakim mozołem toczyły się w Katowicach konieczne prace nad programem wdrażania porozumienia paryskiego, a także wydane przed konferencją ostrzeżenie ze strony przewodniczących, że kwestie spoza PAWP nie będą w Katowicach priorytetem, zdumiewające jest, że w ogóle udało się poczynić jakiekolwiek postępy w zakresie kilku kwestii spoza agendy.

Platforma Lokalnych Społeczności i Ludów Tubylczych

Na szczególną uwagę zasługuje utworzenie Platformy Lokalnych Społeczności i Ludów Tubylczych. Strony zgodziły się na powołanie „wspierającej grupy roboczej", w której przedstawiciele ludów tubylczych dysponują taką samą liczbą miejsc jak Strony, oraz na opracowanie dwuletniego planu działania do zatwierdzenia podczas przyszłorocznego COP. Jest to jedna z zaledwie dwóch decyzji COP, które bezpośrednio nawiązują do praw człowieka – wyraźnie określono bowiem, że prawa człowieka ludów tubylczych są podstawą działań platformy.

Ludy tubylcze oraz członkowie i członkinie społeczności lokalnych uczestniczą w negocjacjach w sprawie zmian klimatu i domagają się miejsca przy stole już od czasu podpisania Konwencji w 1992 roku. Bardzo często to oni jako pierwsi stają w obliczu konsekwencji zmian klimatycznych, ponieważ ich środki do życia są prawie całkowicie uzależnione od środowiska i jego zasobów. Ponadto przeprowadzone w 2016 r. badanie wykazało, że co najmniej jedna czwarta całego dwutlenku węgla pochodzącego z lasów tropikalnych znajduje się na wspólnie zarządzanych terytoriach ludów rdzennych i społeczności lokalnych, a sprawdzone dowody naukowe wskazują, że radzą sobie one z utrzymaniem lasów lepiej niż jakakolwiek strategia zarządzania gruntami. Jeżeli ich prawa nie będą jednak zabezpieczone, społeczności te i ich lasy staną w obliczu nielegalnej i przymusowej ingerencji i konfliktów, by w końcu zostać przejęte przez potężniejsze grupy interesów.

Tekst decyzji paryskiej uznał wreszcie potrzebę wsparcia wysiłków lokalnych społeczności i ludów tubylczych w zakresie walki ze zmianą klimatu. Choć podczas COP 24 udało się uruchomić platformę, droga ku temu była niezwykle wyboista. Kraje w bardzo różny sposób uznają swoją kulturę tubylczą, a prawa ludów rdzennych są inne niż prawa społeczności lokalnych. ONZ uznaje grupy ludów tubylczych przez pryzmat siedmiu rdzennych regionów społeczno-kulturowych, jednak w przypadku społeczności lokalnych takie oznaczenia nie istnieją. Tymczasem Chiny w ogóle nie uznają ludów rdzennych czy społeczności lokalnych.

Ostateczną decyzją utworzono grupę roboczą składającą się z 14 osób – po siedmioro rzeczników i rzeczniczek ludów rdzennych oraz przedstawicieli i przedstawicielek Stron, a także podjęto decyzję o włączeniu w prace osób z lokalnych społeczności, po uprzednim określeniu procesu ich mianowania. Jeśli chodzi o proponowane w ramach platformy działania z udziałem lokalnych społeczności, Chiny zażądały, aby żadne z podejmowanych kroków „nie doprowadziły do rozpadu lub – całkowitego bądź częściowego – osłabienia integralności terytorialnej lub jedności politycznej suwerennych i niezależnych państw".

Straty i szkody

Straty i szkody dotyczą nieodwracalnych strat oraz znacznych szkód „wykraczających poza adaptację", ujętych w jednym z artykułów porozumienia paryskiego, które jednak nie były formalnie częścią programu roboczego porozumienia paryskiego. Podczas 24. sesji COP grupa państw rozwijających się, w szczególności małych państw wyspiarskich, domagała się jednak zobowiązań na rzecz tego, aby straty i szkody ująć jako element finansowania w zasadach wdrażania porozumienia paryskiego. Tak się jednak nie stało, mimo że małe państwa wyspiarskie na wielu posiedzeniach COP na wysokim szczeblu przypominały krajom rozwiniętym, że ich przetrwanie zależy od bardziej ambitnych działań na rzecz klimatu, możliwych wyłącznie po zwiększeniu nakładów finansowych.

Pakiet Katowicki otwiera furtkę do dalszych negocjacji dzięki uwzględnieniu strat i szkód w ramach przejrzystości oraz dzięki referencjom, które mają być przekazywane w ramach globalnego przeglądu. COP 24 zatwierdził również raport Komitetu Wykonawczego Warszawskiego Międzynarodowego Mechanizmu Strat i Szkód (WIM), organu powołanego w 2013 r. podczas odbywającego się w Warszawie COP 19, aby zwrócić uwagę na kwestię strat i szkód podczas negocjacji klimatycznych. W 2019 r. planuje się przegląd tego raportu. Małe państwa wyspiarskie i społeczeństwo obywatelskie ostro skrytykowały pięcioletni program prac organu jako sztuczne zawężanie dyskursu dotyczącego środków finansowych po to, by z problemem strat i szkód uporać się wyłącznie przy pomocy rozwiązań ubezpieczeniowych.

Decyzja COP o przyjęciu zaleceń WIM w sprawie sposobów zapobiegania, minimalizowania skutków oraz rozwiązania problemu koniecznych przesiedleń ludzi spowodowanych negatywnym wpływem zmian klimatycznych, stanowi jedną z dwóch decyzji (obok wspomnianej wyżej Platformy Lokalnych Społeczności i Ludów Tubylczych), która wyraźnie przypomina Stronom o obowiązku uwzględniania praw człowieka przy podejmowaniu działań klimatycznych.

Zmiany klimatu a równouprawnienie płci

Rozważania na temat związku między płcią a zmianami klimatu są stałym punktem porządku obrad COP od 2012 r. W Katowicach kontynuowano dyskusje mające na celu przyspieszenie realizacji planu działania UNFCCC na rzecz równości płci, utworzonego podczas zeszłorocznej 23. konferencji Stron w Bonn, jednak wciąż brakuje w tej sprawie decyzji. W dokumencie technicznym opublikowanym na początku tego roku Sekretariat szczegółowo opisał obszary, w których możliwe jest włączenie problematyki równości płci w działania UNFCCC, a także poinformował o postępach w zwiększaniu równowagi płci w krajowych delegacjach ds. klimatu, komitetach i innych organach utworzonych na mocy Konwencji. Obecnie zachęca się Strony do formalnego wyznaczenia krajowych punktów kontaktowych ds. równouprawnienia płci, które zaangażują się w proces klimatyczny. Do tej pory na apel odpowiedziało ponad 40 Stron.

Zwiększanie udziału kobiet delegatek i poszerzanie wiedzy z zakresu problematyki płci w tworzonych organach są oczywiście ważnymi krokami, ale to tylko część koniecznych wysiłków na rzecz integracji płci. Najjaskrawiej widać to przy przeglądzie dokumentów końcowych COP 24 w Katowicach pod kątem zawartych w nich odniesień do kwestii równości płci. Pojawiają się wprawdzie w kilku miejscach pakietu katowickiego, ale tylko w załącznikach do decyzji. Mowa jest na przykład o konieczności uwzględnienia równości płci w procesach planowania związanych z NDC w celu zwiększenia przejrzystości, a także o informowaniu na temat działań adaptacyjnych uwzględniających problematykę płci w ramach komunikatów w sprawie adaptacji. Ramy technologiczne podkreślają również potrzebę zastosowania technologii i innowacyjnego podejścia uwzględniających kwestię równouprawnienia płci, a także respektowania perspektywy płci we wsparciu technologicznym.

Do kwestii płci odwołują się również – choć z reguły przelotnie – niektóre decyzje COP w zakresie finansowania. W wytycznych dotyczących przekazywania prognozowanych informacji na temat finansowania działań klimatycznych ze środków publicznych zawarto wskazanie do zachowania wrażliwości na problematykę płci w zakresie planowanego finansowania. W głównych zaleceniach Dwuletniej Ewaluacji Stałego Komitetu ds. Finansów wzywa się podmioty finansujące działania w dziedzinie klimatu do usprawnienia procesu monitorowania i raportowania aspektów finansowania działań związanych z klimatem, które wiążą się z płcią.

Ministerialna katowicka deklaracja „Lasy dla klimatu”

Jednym z zapowiadanych już wcześniej przez polską prezydencję wyników konferencji w Katowicach była deklaracja potwierdzająca kluczową rolę lasów w zapobieganiu galopującym zmianom klimatycznym, która wyciekła do prasy we wrześniu. Aktywiści i aktywistki środowiskowi natychmiast zauważyli, że sformułowanie projektu deklaracji mówiące o „osiągnięciu równowagi” między emisjami gazów cieplarnianych i ich absorpcją przez lasy jest niewystarczające i co więcej, daje zielone światło dalszemu stosowaniu paliw kopalnych.

I rzeczywiście – ogłoszona 12 grudnia Katowicka Deklaracja Ministerialna „Lasy dla klimatu" zachowuje taki język. Deklaracja „zachęca środowisko naukowe do dalszego zgłębiania i określania znaczenia pochłaniaczy i zbiorników gazów cieplarnianych na terenach zagospodarowanych, w tym w lasach, w celu osiągnięcia równowagi pomiędzy antropogenicznymi emisjami gazów cieplarnianych pochodzącymi ze źródeł a ich absorpcją przez pochłaniacze w drugiej połowie tego wieku....".

Sojusz organizacji ekologicznych CLARA zajął zdecydowane stanowisko podczas konferencji prasowej COP 24 tuż przed ogłoszeniem deklaracji. „Lasy nie mogą być traktowane jako wyrównanie, jako część mechanizmu rynkowego porozumienia paryskiego, a już na pewno nie jako usprawiedliwienie dalszego spalania węgla lub jakiegokolwiek innego wykorzystania paliw kopalnych. Przekonanie, że sektor użytkowania gruntów może zrównoważyć emisje pochodzące z paliw kopalnych, to niebezpieczny błąd. Nie może".
 

Polska perspektywa COP 24

Prezydencja

Gdy w zeszłym roku ogłoszono gospodarza kolejnej konferencji klimatycznej, położone w samym sercu śląskiego regionu górniczego południowo-zachodniej Polski Katowice mogły wydawać się osobliwym wyborem. Polska czerpie zdecydowaną większość energii elektrycznej z węgla, a wielu mieszkańców kraju nadal ogrzewa swoje domy piecami węglowymi. Podczas COP 24 Polska chciała pokazać światu, że stopniowo odchodzi od węgla i przestawia się na inne, bardziej ekologiczne gałęzie przemysłu. Zasadniczo to świetnie, jednak wypowiedź prezydenta Andrzeja Dudy na jednym z pierwszych posiedzeń plenarnych, że Polska ma wystarczająco dużo węgla, by spalać go przez kolejne 200 lat, na pewno nie była potwierdzeniem tej strategii.

Jedną z priorytetowych ambicji polskiej prezydencji było „przyjęcie reguł i narzędzi, które stworzą rozwiązanie systemowe dla całego świata, zastępując punktową dyskusję na temat fragmentarycznych celów....". Trzy hasła – człowiek, technologia i natura – stanowią przykład próby konsolidacji „fragmentarycznych celów”.

  • Deklaracja Just Transition, podkreślająca potrzebę budowania akceptacji społecznej dla działań mających na celu rozwój gospodarki niskoemisyjnej;

  • Driving Change Together – katowickie partnerstwo na rzecz elektromobilności, polsko-brytyjska inicjatywa, której celem jest tworzenie sieci pomiędzy miastami, regionami i krajami, ale też inicjatywami biznesowymi i społeczeństwa obywatelskiego na rzecz rozwoju ekologicznego transportu;

  • Deklaracja „Lasy dla klimatu”  wzywająca do podjęcia wspólnych działań, które wykorzystywałyby potencjał lasów w polityce klimatycznej (analiza Katowickiej Deklaracji Ministerialnej powyżej).

Deklaracje te nie odnoszą się jednak do sedna zmian klimatycznych – potrzeby walki z globalnym ociepleniem poprzez redukcję emisji. I choć sprawiedliwa transformacja była dla Polski ważnym tematem, to COP 24 sponsorowały wiodące polskie firmy energetyczne, które ramię w ramię z urzędnikami państwowymi promowały dalszą obecność węgla w gospodarce i kładły nacisk na absorpcję emisji przez lasy, a nie na ich redukcję. Ponadto wielu obserwatorów i obserwatorek było zdania, że polskiej prezydencji brakuje jasnej wizji oraz silnego przywództwa.

Sekretarz Generalny ONZ António Guterres dwukrotnie powracał na COP, aby nieformalnie doradzać podczas trwających w drugim tygodniu konferencji negocjacji ministerialnych, co jedynie potwierdziło powyższe przekonanie. Nie jest więc zaskoczeniem, że niedługo po starcie COP 24 Polska otrzymała ekologiczną antynagrodę „Skamielina dnia", a pod koniec trwania konferencji doznała wątpliwego zaszczytu, zgarniając główną statuetkę „Skamielina roku".

Relacje w mediach i ich wpływ na społeczeństwo

Relacje z COP 24 w polskiej prasie były w większości pozytywne, ale zgodnie z oczekiwaniami różniły się w zależności od poglądów politycznych ich autorów. Media państwowe i przyjazne rządowi oczywiście wychwalały sukcesy i sprawną organizację konferencji, szczególnie podkreślając rolę przewodniczącego COP Michała Kurtyki i używając często zwrotu „Pakiet Katowicki", by zaakcentować rolę Polski w przyjęciu zbioru przepisów. Media centrowe i prywatne, korzystając z okazji do wyrażenia krytyki wobec rządu, ochrzciły konferencję „szczytem niespełnionych oczekiwań". Komentatorzy lewicowi i popierający działania na rzecz środowiska podkreślali kwestie podjęcia natychmiastowych działań i uwzględnienia problematyki praw człowieka. Brukowce i najpopularniejsze kanały informacyjne skupiały się natomiast na krytyce kosztów organizacji konferencji i środków bezpieczeństwa.

Najbardziej pozytywnym rezultatem COP 24 dla polskiego społeczeństwa jest to, że zmiany klimatyczne i związane z nimi problemy – w kontekście Polski są to jakość powietrza i smog – ponownie trafiają na pierwsze strony gazet. Jest to krok naprzód w stosunku do poprzednich konferencji klimatycznych organizowanych w Polsce, ponieważ kwestie klimatyczne i energetyczne, a zwłaszcza konieczność ograniczenia udziału węgla w polskim koszyku energetycznym, stały się tematem przewodnim i tym razem pozostaną nim na dobre.

Działania podejmowane przez społeczeństwo obywatelskie

Podczas COP 24 doszło do kilku incydentów skierowanych przeciwko organizacjom społeczeństwa obywatelskiego. Aresztowanie i zatrzymanie na granicy, a następnie deportacja przez polskie władze kilkunastu zarejestrowanych uczestników COP 24 w pierwszym tygodniu konferencji nie wzbudziły nadziei na włączający i przejrzysty charakter wydarzenia. Polska jednoznacznie ponosi odpowiedzialność za aresztowania i zatrzymania, jednak to ONZ musi opracować ścisłe wytyczne, które pozwolą uniknąć takich incydentów w przyszłości, a także zagwarantować, że będą one egzekwowane przez przyszłe kraje-gospodarzy.

8 grudnia w centrum Katowic odbył się zabezpieczany przez kordony policji Marsz dla klimatu, który przyciągnął około 3.000 aktywistów z Polski oraz uczestników COP 24. Wielu z nich było przeszukiwanych w drodze do Katowic, a co najmniej troje demonstrantów zatrzymano. Niektórzy byli rozczarowani tym, że w marszu brała udział tak mała liczba mieszkańców i mieszkanek Katowic i Śląska, ale mimo wszystko wydarzenie to stanowi pozytywne świadectwo współpracy w walce o sprawiedliwość klimatyczną wśród coraz szerszych kręgów społecznych w Polsce.

Polski ruch klimatyczny się rozrasta, coraz silniej w jego działania angażuje się młodzież, a Kościół katolicki i środowiska akademickie odgrywają coraz aktywniejszą rolę w debatach. To właśnie społeczeństwo obywatelskie jest odpowiedzialne za tworzenie i promowanie w sposób holistyczny wspólnych, postępowych inicjatyw, dzięki którym do świadomości publicznej przedziera się przekonanie, że skutki zmiany klimatu już teraz wywierają wpływ na całe społeczeństwo.

Co dalej?

Ktoś, kto nigdy nie uczestniczył w COP, nie poświęcał uwagi sesjom negocjacyjnym, a jedynie spacerował po wystawnych pawilonach poszczególnych krajów i branż zlokalizowanych w sekcji E, oddalonej o pół kilometra od głównych sal negocjacyjnych, mógłby się poczuć w Katowicach jak na targach. W coraz większym stopniu COP przybiera charakter globalnych targów klimatycznych, na których kierownictwo branży i lobbyści spotykają się z przedstawicielami i przedstawicielkami krajów, by wymienić się pomysłami, opracować nowe projekty i przygotować strategie w zakresie możliwości finansowych rewolucji klimatycznej, pod przewodnictwem UNFCCC lub wręcz bez niego.

Działacze i działaczki organizacji pozarządowych, naukowcy, liderzy i liderki organizacji młodzieżowych i grantodawcy spotykają się, by wymienić się najnowszymi strategiami prowadzenia kampanii lub rezultatami badań oraz utorować drogę ku bliższej i lepszej współpracy w przyszłości. Dla tych uczestników i uczestniczek COP 24 to są właśnie coraz częściej powody, dla których podróżują na konferencję z najdalszych zakątków planety, a same negocjacje ogrywają zaledwie drugorzędną rolę.

COP może natomiast jeszcze bardziej ożywić i tak już intensywną i wielopłaszczyznową debatę na temat klimatu na świecie. Zlokalizowane tuż obok centrum konferencyjnego Rondo Sztuki gościło organizowaną przez Greenpeace Polska przestrzeń Climate Hub, w którą na dwa tygodnie zamienił się Klub Królestwo. W przytulnej przestrzeni barowej, restauracyjnej i teatralnej dziesiątki organizacji pozarządowych, ruchów społecznych i lokalnych aktywistów i aktywistek z całego świata prezentowały swoje najnowsze kampanie w dziedzinie klimatu.

Co dalej? Po czerwcowych spotkaniach organów pomocniczych w Bonn, gdzie wznowione zostaną negocjacje dotyczące art. 6 porozumienia paryskiego, w którym mowa o rynkach emisji, kolejnym ważnym wydarzeniem klimatycznym będzie wrześniowy szczyt zwołany przez sekretarza generalnego ONZ w Nowym Jorku. W ciągu najbliższych dziewięciu miesięcy wszystkie kraje, a w szczególności te rozwinięte, muszą dokonać bolesnych rachunków sumienia i określić, w jaki sposób wywiążą się ze swoich rozczarowujących obietnic w ramach porozumienia paryskiego i jak zamierzają zwiększyć swoje ambicje klimatyczne w 2020 r., zgodnie z postanowieniami tego porozumienia. Zwołany przez sekretarza generalnego ONZ szczyt będzie okazją do tego, by głowy państw udowodniły światu, że można traktować je poważnie.

Kolejna, 25. Konferencja Stron odbędzie się w Chile. Wielka Brytania i Włochy wyraziły zainteresowanie organizacją COP 26 w 2020 r. Jest to kluczowa data, gdyż właśnie na ten rok porozumienie paryskie zobowiązuje państwa do przedstawienia nowych lub uaktualnionych wkładów ustalanych na poziomie krajowym. Oferta Wielkiej Brytanii wskazuje również na zamiar utrzymania – lub może raczej odzyskania – pozycji światowego lidera po Brexicie.

Mimo że rezultat COP 24 nie zapewnia pełnej realizacji porozumienia paryskiego i pełen jest niedociągnięć, gdyż nie przedstawia żadnych lub praktycznie żadnych zachęt dla państw do zwiększania swoich rozczarowująco niskich zobowiązań paryskich w zakresie realizacji zawartego w porozumieniu celu ograniczenia wzrostu temperatur do 1,5° lub 2,0°, jest on „wystarczający", by pozostawić otwartą furtkę do podejmowania wspólnych działań w przyszłości. W ostatnich godzinach uniknięto całkowitego załamania negocjacji i zachowano plany na przyszłość. Duch Paryża i wielostronne negocjacje klimatyczne, które narodziły się w 1992 r., doczekają się kolejnej konferencji, jednak w ogólnym rozrachunku Katowice uczyniły zdecydowanie zbyt mało i zbyt późno. Porażka ta nie przeszła bez echa.

„Mówisz, że kochasz swoje dzieci nade wszystko, a mimo to na naszych oczach okradasz je z przyszłości”, powiedziała Greta Thunberg, 15-letnia szwedzka działaczka na rzecz klimatu, na zakończenie spotkania na wysokim szczeblu w ramach dialogu Talanoa. To zdanie odzwierciedla troskę rozrastającego się ruchu młodszych i starszych działaczy i działaczek klimatycznych na całym świecie.

Zdają sobie oni sprawę, że prawdziwe działania mające na celu zapobieganie katastrofalnym zmianom klimatycznym, które bez wątpienia już mają miejsce, nie zrodzą się na korytarzach UNFCCC – wielostronne starania nie przyniosły do tej pory rezultatów. Nasz klimat jest obecnie uzależniony od rzeczywistych działań na szczeblu krajowym i regionalnym, a obywatele i obywatelki stanęli do walki o sprawiedliwość klimatyczną na salach sądowych.

Hasło „Zawsze zostaje nam Paryż" nie wystarczy, by zamknąć im usta w 2019 roku.

Autorzy chcieliby podziękować Kate Dooley, Lili Fuhr, Erice Lennon, Lindzie Schneider, Katarzynie Ugryn, Agacie Keller i Hansowi Verolme za ich wkład w niniejszą analizę.