Strach z miłości do Ziemi

Spotkałam się z aktywistkami i aktywistami klimatycznymi z różnych środowisk. Mimo wielu różnic, wszyscy w pewnym momencie zmagali się z wszechogarniającym uczuciem bezradności wywołanym wiedzą o stanie naszej planety.

 

Strach z miłości do Ziemi_Luiza_2

W obliczu katastrofy świadomość klimatyczna wzrasta w bezprecedensowym tempie. Poruszające ten temat artykuły naukowe, konferencje, kampanie społeczne czy projekty artystyczne przyciągają coraz szersze grono odbiorców. W dużej mierze przyczynia się do tego działanie ruchów aktywistycznych, które licznie wychodzą na ulice w walce o klimat. To aktywiści alarmują świat o nieuchronnie zbliżającej się katastrofie. Informują o diagnozach naukowców, o związku między rekordowymi upałami a szóstym masowym wymieraniem, podwyższeniem się poziomu morza czy falą migracji. Działanie dla klimatu, w obliczu tak przytłaczających faktów, często odbija się na zdrowiu psychicznym.

Spotkałam się z aktywistkami i aktywistami klimatycznymi z różnych środowisk. Nastolatkowie z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, terapeutka prowadząca grupę wsparcia, matka dwójki dzieci i ilustratorka działająca w Extinction Rebellion, związany z Obozem dla Klimatu transpłciowy programista walczący o prawa osób LGBT i PR-managerka organizująca Klimatyczny Panel Obywatelski – mimo wielu różnic wszyscy w pewnym momencie zmagali się z wszechogarniającym uczuciem bezradności wywołanym wiedzą o stanie naszej planety. Problem określany depresją klimatyczną może dotknąć każdego, bez względu na wiek, zawód czy orientację seksualną.

W opisie tego zjawiska coraz częściej można spotkać się z analogią do żałoby. Osoby czujące bezsilność związaną z wizją umierającej przyrody, rozpoznają u siebie przejawy występowania pięciu faz obecnych podczas przeżywania straty kogoś bliskiego.

Spisek czy „Mad Max” (Faza 1 – Zaprzeczenie)

– Często myślę o depresji klimatycznej jak o diagnozie śmiertelnej choroby. W jej obliczu ludzie czasem wypierają świadomość swojego stanu. Początkowo może to dawać pozorne poczucie spokoju, jednak nie jest przepracowaniem problemu. Tak samo bywa w przypadku wiedzy o postępującej zmianie klimatu – mówi Olga, trzydziestoczteroletnia terapeutka, która stworzyła pierwszą w Polsce grupę wsparcia dla osób odczuwających lęk klimatyczny.

Strach z miłości do Ziemi_Olga

– Kiedyś na imprezie wdałam się w dyskusję z chłopakiem, który twierdził, że zmiany klimatu wymyśliła Unia Europejska, żeby środowisko LGBT zniszczyło polską rodzinę, zniechęcając ludzi do posiadania dzieci. Z kolei znajoma, na moją opowieść o tym, że założyłam grupę wsparcia dla osób z depresją klimatyczną, zareagowała zdziwieniem i nazwała ten problem „egzotycznym”.

Będąc w ciąży z drugim dzieckiem, odczuwałam panikę w związku z tym, co dzieje się ze światem. Nie mogłam spać, mając przed oczami obraz cierpiących zwierząt i myśląc o zagrożeniach klimatycznych. Po pewnym czasie czułam się tym wykończona, więc założyłam grupę wsparcia. Potrzebowałam spotkania z innymi, którzy myśleli podobnie, bo na co dzień nie czułam się zrozumiana. Ludzie często twierdzą, że aktywiści klimatyczni nie mają większych problemów, dlatego martwią się o zmiany klimatyczne. Takie bagatelizowanie sprawy jest bolesne.

W czasie spotkania grupy wsparcia każdy mówi o najsilniejszej emocji, którą czuje. Często jest to strach, troska o innych, przerażenie, smutek. Ale pojawia się też ciekawość. Jak to będzie wyglądać? Czy będzie to świat jak z Mad Maxa?

56 stopni niesprawiedliwości (Faza 2 – Gniew)

– Jestem wkurzony. Wkurzony, że człowiek stał się środkiem, a nie celem. Myślę, że warto spojrzeć na aktywizm klimatyczny z perspektywy tego, jak obecny system gospodarczy traktuje człowieka. Doszło do tak masowego wykorzystywania zasobów planety, że człowiek sam stał się jej zasobem. – Michał ma osiemnaście lat, jest licealistą, działa w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym.

Strach z miłości do Ziemi_MIchał

– Byłem wychowywany w kolektywie, więc zaangażowanie dla grupy ludzi wokół zawsze było elementem mnie. Od małego byłem świadkiem działania, czy to społecznego, czy artystycznego, pisarskiego, feministycznego czy związanego z przestrzenią osób LGBTQ+. Główne obszary mojego aktywizmu to antyfaszyzm, prawa osób LGBTQ+ i kryzys klimatyczny.

Uważam, że w walce z kryzysem klimatycznym potrzebujemy przede wszystkim zmian kulturowych. Musimy tworzyć alternatywne społeczności, bo tylko dzięki temu przestaniemy patrzeć na ludzi wokół nas jak na przeciwników, na coś, co przeszkadza nam w zysku. Tylko dzięki temu zrozumiemy, że musimy działać wspólnie.

Kiedy wyobrażam sobie katastrofę ekologiczną, przewijają mi się w głowie obrazy ludzi, którzy zawinili najmniej, mają najmniejszy udział w niszczeniu klimatu, otrzymują najmniej z tego świata, a odczują jej konsekwencje najbardziej. W Indiach tego lata było 56 stopni, ludzie popełniają tam samobójstwa z powodu temperatury. Gdyby kryzys klimatyczny dotknął tych, którzy do niego doprowadzili, widziałbym w tym jakąś paskudną sprawiedliwość. Ale w historii ludzkości nie było bardziej niesprawiedliwego procesu.

Kiedy skończy się film (Faza 3 – Negocjowanie)

– Najpierw zaciekawiłam się kwestiami etycznymi dotyczącymi zwierząt. Od weganizmu przeszłam do aktywizmu, zaczęłam interesować się tematem emisji gazów cieplarnianych oraz zmianami klimatycznymi – Marysia ma siedemnaście lat, jest licealistką, działa w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym.

Strach z miłości do Ziemi_Marysia

– Rozmawiając z naukowcami, słyszę, że nie ma już szans zatrzymać katastrofy ekologicznej. Teraz walka jest tylko o czas. Czy gwałtowna zmiana nadejdzie za dziesięć czy za pięćdziesiąt lat. Sama czuję, jakby zbliżał się koniec filmu zwanego „ludzkość”. Pozostanie tylko pusta planeta i ogromna cisza.

Aktywizm daje mi poczucie sprawczości, ale często i tak przychodzą momenty utraty sensu życia. Nie pozwalam sobie myśleć o dalekiej przyszłości, o rodzinie czy dzieciach. Planuję maksymalnie do studiów, wciąż nie wiedząc, czy jest sens na nie iść. Przekreśliłam dużo rzeczy. Nie pamiętam już, jak to było nie myśleć o zmianach klimatu, tylko przejmować się złą oceną albo uprawiać sport, żeby dbać o sylwetkę. Wszystkie problemy maleją przy tym największym – kryzysie klimatycznym. Czasem nawet nachodzą mnie myśli, że mam siedemnaście lat i to może już być połowa mojego życia. Dzięki temu czuję, że bardziej żyję teraźniejszością, nie odkładam rzeczy na później. Z drugiej strony to trochę straszne – żyć, mając przeczucie, że to nie będzie trwało długo.

Gaia i Hern (Faza 4 – Depresja)

– Wiadomo, że każdy boi się śmierci, ale jeszcze gorsza jest wizja patrzenia na cierpienie swoich bliskich. Mam dwójkę dzieci w wieku dwóch i pięciu lat. Są jeszcze nieświadome tego, co wydarzyło się z naszą planetą. A to przecież one będą ponosić konsekwencje zdrowotne w związku z zanieczyszczeniem czy wysokimi temperaturami. – Luiza ma 37 lat, jest ilustratorką, działa w Extinction Rebellion.

Strach z miłości do Ziemi_Luiza

– Katastrofa ekologiczna to jeden wielki łańcuszek. Taki efekt motyla, przez który wszystko się posypie. Wystarczy przeczytać o jakimś wirusie w Bałtyku albo pójść na spotkanie w Punkcie Informacji Klimatycznej, żeby uświadomić sobie ogrom tych zależności. Mając to w głowie, ciężko czasem cieszyć się życiem rodzinnym. Te małe, ale istotne zmiany widzę prawie codzienne. Zastanawiam się na przykład, czemu w jeziorze nie ma już żab, czemu tego lata nie było komarów… Wszystkiego się boję. Ostatnio pomyślałam, że lepiej jakby walnęła w nas kometa, bo przynajmniej będzie szybko.

Aktywistycznie zaangażowałam się, kiedy zobaczyłam strajkującą Ingę. Działać dla klimatu zaczęli nawet introwertycy i ja, mimo że się wstydzę, też się przełamałam. Cała spocona jechałam metrem z transparentem, który chowałam, żeby nikt nie zauważył i żebym nie słyszała komentarzy, zanim dotrę do celu. Potem to trochę się rozrosło, zaczęłam spotykać na strajkach znajomych.

Zawsze używałam ilustracji do wyrażenia tego, co czuję. Nie przepadam za rysowaniem ludzi, więc szukam odzwierciedlenia w naturze i zwierzętach. Kiedy na świat przyszedł mój pierworodny, okazał się dzieckiem bardzo wrażliwym na wszelkie bodźce. Dlatego wymyśliłam na jego cześć postać Herna. Jest to czarny stwór strzegący lasu, którego symbolem jest dąb. W ciąży z córką wymyśliłam postać Gai, małej dziewczynki z wielkimi oczami. Gaia i Hern chronią się nawzajem i troszczą o siebie. Zawsze chciałam, żeby moje dzieci kochały przyrodę tak samo jak ja i lepiej czuły się na świeżym powietrzu niż przed tabletem. Ale boję się, że to będzie coraz trudniejsze.

Deszcz faktów

– Poczucie braku sensu życia pojawiało się u mnie stopniowo. Moja działalność w Obozie dla Klimatu zaczęła się od tłumaczenia tekstów naukowych o katastrofie klimatycznej z angielskiego na polski. Naczytałem się wielu przytłaczających informacji – Kuba ma 24 lata, pracuje jako programista.

– Gdy siedziałem nad tymi tekstami pojawił się lęk klimatyczny. Wcześniej nigdy nie bałem się burzy, ale jednej nocy obudziło mnie mocne uderzanie deszczu o dach. Poczułem dziecięce przerażenie. Miałem wrażenie, jakby to był zwiastun końca. Jakby odtąd wszystkie burze miały być tak mocne, a zjawiska atmosferyczne miały tylko się potęgować. Nie mogłem spać całą noc.

Strach z miłości do Ziemi_Kuba

Jako osoba LGBT nie czuję się w Polsce bezpiecznie. A kiedy nadejdzie katastrofa klimatyczna, to wszędzie będzie relatywnie trudniej. Zalanie, problemy z żywnością czy susze dotkną również te najbezpieczniejsze kraje. Sam fakt, że mieszkam w Europie, to niesamowity przywilej, bo nas kryzys klimatyczny dotknie później niż inne, mniej uprzywilejowane kontynenty. Jednak napięcia będą coraz bardziej widoczne. Już teraz nie jesteśmy daleko od rozpoczęcia większych migracji, co pokazuje wojna w Syrii, wywołana między innymi suszą wynikającą ze zmian klimatycznych. To już zaczyna się dziać.

Tak jak na martwej planecie nie będzie równości, tak walka o prawa osób LGBT jest w pewnym sensie walką klimatyczną. Nie chcemy bezpieczeństwa dla wybranej grupy, tylko dla wszystkich. Przetrwać mają zarówno osoby hetero-, jak i homoseksualne, osoby cispłciowe i transpłciowe. Dla mnie istotne jest to, aby transpłciowe kobiety, które często wykluczane są z rynku pracy za to, kim są i jak wyglądają, mogły skutecznie walczyć z dyskryminacją i realizować się zawodowo. Żeby nie były narażone na ubóstwo, kiedy na przykład drastycznie skoczą ceny żywności.

Nastoletni etat

– Na spotkaniu wprowadzającym do Strajku dla Ziemi usłyszałam, że w ankiecie o uczuciach związanych z klimatem najczęściej pojawiające się słowo to bezradność. A bezradność w psychologicznych badaniach najprostszą linią prowadzi do depresji – Janka to dziewiętnastoletnia studentka filozofii, działa w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym, Obozie dla Klimatu i Extinction Rebellion.

Strach z miłości do Ziemi_Janka

– Jestem wegetarianką od dziesięciu lat, pochodzę z rodziny aktywistów, w której każde z trojga mojego rodzeństwa udziela się społecznie. Uczestniczyłam wcześniej w protestach na rzecz praw kobiet i uchodźców. Ale w przypadku zmian klimatu pierwszy raz poczułam tak wielki, przytłaczający problem. Po pierwsze jest globalny, nie ma geograficznych granic. Po drugie dotyczy wszystkich grup społecznych. Po trzecie nie jesteśmy w stanie w pełni go zrozumieć, wykracza on poza ludzkie zdolności poznawcze.

Moja babcia, która mnie bardzo wspiera w aktywizmie, spytała mnie ostatnio, czy naprawdę wyobrażam sobie, że wielkie firmy przestaną stawiać tylko na zysk. Jej sceptycyzm sprawił, że chciało mi się płakać. Bo jeśli osoby, które żyją tak długo, nie wierzą, że da się coś zmienić, to ciężko samemu zachować w sobie tę nadzieję.

Wyobrażam sobie świat, w którym już nie ma studiów, nie ma szkoły, tylko musimy uciekać przed suszą, która trwa już szósty miesiąc. Warszawa pozbawiona jest zieleni, wygląda bardziej pustynnie, a jej mieszkańcy muszą  nosić wodę w baniakach. Jest to wizja dość odległa, ale jak siedzi się w temacie zmian klimatycznych, to takie obrazy pojawiają się w głowie.

Aktywizm to jest pełen etat. Jak działasz w ruchu, często pracujesz dzień w dzień, czasami od rana do późnego wieczora. Dlatego wzięłam w tym roku dziekankę. Bardzo smuci mnie to, że my, nastolatkowie w MSK, uczniowie ze swoimi marzeniami o studiach i dorosłości, musimy tyle poświęcać, żeby wywrzeć presję na starszym pokoleniu. Mówimy: „Jesteśmy waszymi dziećmi i się boimy” i wciąż czujemy się niewysłuchani. A walczymy o naszą wspólną przyszłość, z miłości do życia.

Walka o empatię (Faza 5 – Akceptacja)

– W pewnym momencie doszłam do wniosku, że z planetą jest tak źle, że w zasadzie najlepszą rzeczą, jaką człowiek może zrobić dla Ziemi, to po prostu z niej zniknąć. Bo wtedy ani nie emitujesz, ani nie zużywasz zasobów.

Strach z miłości do Ziemi_Karolina

Karolina ma trzydzieści lat, pracuje jako PR-managerka, działa w Klimatycznym Panelu Obywatelskim.

– W depresji klimatycznej bierzesz na siebie ciężar całego świata. Jednak z czasem dało mi to poczucie celu. Klimat to trudny kompan do aktywności, ale pomógł mi zrozumieć, jak zadbać o siebie i jak pomagać innym. Ostatnio przeczytałam świetny artykuł o tym, jak mindfulness i rozbudowanie empatii mogą uratować świat. Bo kryzys klimatyczny to kryzys empatii.

Potrzebujemy powrotu do czasów, kiedy więzi społeczne były bardziej zacieśnione. Do społeczeństwa, w którym znamy się z sąsiadką. Bo teraz jesteśmy rozstrzeleni jak atomy, każdy sobie. Wspólne działanie najwięcej daje, dlatego zaczęłam się angażować. Najpierw zorganizowałam warsztaty self-care’owe dla aktywistów. Biorę również udział w kampanii na rzecz paneli obywatelskich. Z czasem zaczęłam inaczej postrzegać wartość pracy i z bezpiecznej finansowo posady w korporacji przeszłam do pracy, która więcej znaczy dla świata. Pracuję w Too Good To Go, jest to aplikacja ratująca jedzenie przed wyrzuceniem. Łączymy użytkowników z miejscami, którym zostaje żywność, której już nie użyją. Naszym kluczowym wskaźnikiem efektywności jest to, ile jedzenia nie trafi do kosza i ile CO2 nie poszło do atmosfery przez uniknięcie zmarnowania jedzenia.

Jako ludzie mieliśmy bardzo dużo szczęścia, że pojawiliśmy się na planecie Ziemia w takim, a nie innym momencie. Były ku temu odpowiednie warunki atmosferyczne i klimatyczne. Teraz musimy zadbać o to, aby nasze działanie pomogło nam przetrwać na tej planecie jak najdłużej. Walka jest o nas. O nasz gatunek.

 Tekst pochodzi z papierowego wydania magazynu Kontakt 42/2019: Prawdziwa cywilizacja śmierci. Więcej tekstów z numeru na stronie internetowej.  

Zawarte w tekście poglądy i konkluzje wyrażają opinie autorki i nie muszą odzwierciedlać oficjalnego stanowiska Fundacji im. Heinricha Bölla.