Sukcesy i porażki wspierania reform na Ukrainie z perspektywy wewnętrznej, Polski i UE

Sukcesy i porażki wspierania reform na Ukrainie z perspektywy wewnętrznej, Polski i UE

Stacja metra w Kijowie, Zoloti VorotaStacja metra w Kijowie, Zoloti Vorota. Autor/ka: Bert Kaufmann. Creative Commons License LogoZdjęcie na licencji Creative Commons License.

Od wydarzeń na Majdanie Ukraina, przy wsparciu Unii Europejskiej, dokonała postępu we wprowadzaniu koniecznych reform. Jednak pomagając Ukrainie, Europa i jej państwa członkowskie popełniły błędy. Jakie wnioski płyną z ostatnich trzech lat ukraińskiej transformacji i procesu mińskiego dla Unii Europejskiej? Jakie oczekiwania względem wschodniego sąsiada nie zostały spełnione? 

Andrzej Mendel-Nykorowycz

Te pytania wyznaczyły kierunek dyskusji zorganizowanej przez warszawskie biura ECFR i Fundacji im. Heinricha Bölla. W debacie „Zmęczenie Ukrainą? Jak UE powinna wspierać ukraińską transformację?” głos zabrali: Gustav Gressel, senior policy fellow ECFR, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, dyrektorka programu Otwarta Europa w Fundacji im. Stefana Batorego, oraz Yevhen Hlibovytsky, członek grupy konsultantów strategicznych Nestor. Punktem wyjścia dla rozmów była niedawna publikacja Gressela pt. "Keeping Up Appearances: How Europe is Supporting Ukraine’s Transformation", a spotkanie było moderowane przez dyrektora warszawskiego biura ECFR, Piotra Burasa.

Skupiono się na kilku głównych tematach: ocenie dotychczasowych reform, znaczeniu i przyszłości porozumień mińskich, perspektywie stosunków Ukraina –Unia Europejska w obliczu rosnącego zmęczenia i spiętrzenia kryzysów w samej Europie oraz roli Polski w procesie transformacji.

Gustav Gressel przedstawił postępy w reformie poszczególnych sektorów ukraińskiego rządu i społeczeństwa, chwaląc przemiany w obszarze obrony, postępującą decentralizację systemu podatkowego, reformy rolne i wdrożenie przejrzystego, elektronicznego systemu zamówień publicznych – wszystkie te działania dały już namacalne efekty. Sądownictwo, policja i służby bezpieczeństwa są jednak nadal skorumpowane i pogrążone w stagnacji. Oceniając ukraińskie reformy, Gressel podkreślił znaczenie zmian personalnych w połączeniu z oddolną działalnością społeczną i zwiększonym nadzorem, umniejszając jednocześnie wagę czynników instytucjonalnych. To podejście zostało poparte przez Y. Hlibovytskiego, który określił państwo ukraińskie mianem „podmiotu małego zaufania” w przeciwieństwie do społeczeństwa obywatelskiego, które cieszy się dużym zaufaniem. Wraz z nieuniknionym spowolnieniem procesu reform zalecił on zarazem zmianę metod i oczekiwań. Zauważył on również zaskakujące ograniczenie wpływów oligarchicznych w rządzie i społeczeństwie, przypisując część zasługi amerykańskiej presji w tej sprawie.

W sprawie porozumień mińskich wszyscy paneliści zgodzili się, że ich pełne wdrożenie nie jest ani pożądane, ani możliwe. K. Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła wręcz, że ich pełna realizacja doprowadziłaby do wewnętrznego podziału i paraliżu Ukrainy, otwierając drogę dla infiltracji kraju przez organizacje przestępcze. Wyraźna była jednak różnica zdań co do taktycznego znaczenia tych porozumień: Gressel przekonywał, że UE zwraca na nie zbyt dużą uwagę kosztem reform na Ukrainie, i podkreślił, że to reformy wojskowe, a nie dyplomacja, powstrzymały rosyjską ofensywę letnią w 2015 r. Pełczyńska-Nałęcz odpowiedziała, że od Ukrainy wymagana jest w tej kwestii elastyczność, gdyż porozumienia mińskie pozwalają stronom zachować twarz, a ich niektóre zapisy – przede wszystkim dotyczące pomocy humanitarnej, wymiany jeńców i obecności obserwatorów – zasługują na pełne wdrożenie. Gressel zauważył jednak, że rząd Ukrainy nauczył się już traktować porozumienia mińskie instrumentalnie, choć brak odpowiedniej komunikacji wewnątrz kraju utrudnia działania w tej kwestii. Hlibovytsky z kolei stwierdził, że te ustalenia zaburzają postrzeganie sytuacji, a wypływająca z nich dominacja narracji kryzysowej uniemożliwia dostrzeżenie przykładów udanej transformacji postsowieckiej tożsamości.

W dyskusji na temat stosunków Unia-Ukraina przedstawiono odmienne, choć niekoniecznie sprzeczne, stanowiska. Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła, że z powodu nagromadzenia kryzysów UE przeszła od postawy strategicznej ofensywy – aktywnej promocji własnych wartości i instytucji – poprzez strategiczną defensywę – obronę tych wartości i instytucji – do inercyjnej defensywy skupionej przede wszystkim na unikaniu wojny i konfliktu, co zmusza Ukrainę i jej sojuszników do zmiany strategii. Ukraina musi stać się partnerem Wspólnoty, a nie tylko odbiorcą pomocy, zaznaczyła. Hlibovytsky zaprezentował jednak dość pesymistyczną ocenę europejskiego wsparcia dla Ukrainy, twierdząc, że unijny wkład w reformy jest ograniczony przez nieznajomość lokalnych warunków, a czasem wręcz przynosi skutki odwrotne od zamierzonych. Wraz z Gresselem odnotował również, że na Ukrainie unijne działania są coraz częściej postrzegane jako zmiana reguł w trakcie gry, co prowadzi do sceptycyzmu wobec instytucjonalnego wymiaru integracji europejskiej. Hlibovytsky ubolewał również nad brakiem jasnej perspektywy, która mogłaby motywować Ukraińców po podpisaniu umowy stowarzyszeniowej i planowanym wprowadzeniu ruchu bezwizowego, na co Pełczyńska-Nałęcz odpowiedziała, że sama implementacja umowy stowarzyszeniowej jest zadaniem rozciągniętym na dłuższy czas i dającym wymierne korzyści. Gressel uznał z kolei, że polityka UE wobec Ukrainy staje się bardziej spójna, ale skrytykował polityków europejskich za ograniczenie polityki powstrzymywania Rosji wyłącznie do ułomnego reżimu sankcji. Zalecił również zwiększone użycie benchmarków – podobnych do tych stosowanych wobec krajów starających się o akcesję – i ewaluację programów pomocowych, by zwiększyć ich efekty i zredukować niepotrzebne koszty. Jak zauważył, przy wdrożeniu DCFTA Ukraina może wykorzystać doświadczenia „nowych” państw członkowskich, a wypełnienie standardów unijnych umożliwi jej nie tylko handel i współpracę z UE, ale również zwiększy jej pozycję konkurencyjną i wiarygodność na pozostałych rynkach.

Ostatnim aspektem poruszonym w dyskusji była rola Polski w transformacji Ukrainy. Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła, że powinna ona przejść z pozycji „adwokata Ukrainy” w rolę wiarygodnego pośrednika i tłumacza między Kijowem a Brukselą. Hlibovytsky zauważył jednak, że dialog polsko-ukraiński uległ znaczącemu pogorszeniu – w dużej mierze z powodu sporów historycznych – podczas gdy współczesne narracje dotyczące Ukrainy, między innymi dotyczące Ukraińców w Polsce i reszcie Europy, są mało słyszalne. Jego zdaniem polski rząd porzucił swoją dotychczasową, wyjątkową rolę partnera, które dostrzega „różne odcienie szarości” na Ukrainie.

Zawarte w tekście poglądy i konkluzje wyrażają opinie autora i nie muszą odzwierciedlać oficjalnego stanowiska Fundacji im. Heinricha Bölla.

Powiązane treści

Dodaj nowy komentarz