Zielony Ład to szansa dla polskich rolników - zapewnia komisarz Janusz Wojciechowski

Komentarz

 Polscy rolnicy nie powinni się bać Zielonego Ładu ani proekologicznych rozwiązań planowanych w polityce rolnej Unii Europejskiej, bo one są dla nich szansą, a nie zagrożeniem – przekonywał Janusz Wojciechowski, unijny komisarz do spraw rolnictwa podczas Dialogu Obywatelskiego. Jego zdaniem sytuacja związana z epidemią ujawniła, że wysoce zintensyfikowane rolnictwo jest bardziej podatne na kryzysy. Spotkanie online z publicznością odbyło się 30 kwietnia. 

Roztocze

W swoim wystąpieniu Janusz Wojciechowski wielokrotnie powtarzał sformułowania agroróżnorodność, zrównoważone rolnictwo i gospodarstwa rodzinne. Kilkakrotnie zaznaczał też, że stałe zwiększanie intensywności i dalsze uprzemysłowienie produkcji rolnej oraz koncentracja ziemi to niewłaściwy kierunek, który musi zostać zatrzymany. Tym samym w wypowiedzi Komisarza wybrzmiała znaczna część tez i postulatów głoszonych od dawna przez organizacje ekologiczne, zabiegające o zmianę wspólnej polityki rolnej na taką, która bardziej sprzyjać będzie zarówno ochronie środowiska, jak też małych i średnich gospodarstw.

Janusz Wojciechowski

Komisarz UE ds. rolnictwa

Janusz Wojciechowski, Komisarz Unii Europejskiej ds. rolnictwa

„Europa, a szczególnie Polska, jest oparta na gospodarstwach rodzinnych i chciałbym aby tak pozostało. Byśmy nie poszli w kierunku farmeryzacji, wielkiej intensyfikacji produkcji, uprzemysłowienia rolnictwa. To byłoby złe , to by zagroziło naszemu bezpieczeństwu na przyszłość. A więc utrzymanie tego wielkiego bogactwa, jakim są gospodarstwa rodzinne i zrównoważone rolnictwo to jest kluczowe zadanie. Ja zrobię wszystko, żeby tak się stało i w całej Unii, i w Polsce."

 

Wojciechowski urodził się i wychował na wsi, w gospodarstwie rolnym, jak wspomniał. Jako młody człowiek, po skończeniu studiów prawniczych i pracując jako sędzia wyjechał turystycznie do Danii, gdzie z racji swojego pochodzenia, poprosił o możliwość obejrzenia miejscowego gospodarstwa rolnego.

"Zapytano mnie jakie gospodarstwo chcę zobaczyć: mleczne, z trzodą chlewną, zbożowe czy inne. I mnie to pytanie wówczas zaskoczyło. Bo w naszym gospodarstwie były krowy, świnie, kury, żyto, pszenica, ziemniaki, jęczmień, owies. Wszystko to się produkowało w 10-cio hektarowym gospodarstwie. A tam okazało się że ich rolnictwo jest ściśle wyspecjalizowane w różnych dziedzinach."

Wojciechowski stwierdził, że w tamtych czasach polski model rolnictwa, z rozdrobnieniem i zróżnicowaniem produkcji, wydawał się zacofany. Tymczasem obecnie, szczególnie w związku z kryzysem, taki model wraca do łask i powinien być doceniany. Dywersyfikacja produkcji oznacza większe bezpieczeństwo i odporność na wstrząsy. Kryzysy zwykle nie występują bowiem łącznie w różnych sektorach produkcji.

Potrzebna większa niezależność żywnościowa

Komisarz podkreślał też, że intensywne rolnictwo przemysłowe jest bardziej uzależnione od dostaw zewnętrznych. Wskazał zwłaszcza na uprzemysłowioną hodowlę zwierząt, która w ogromnym stopniu zależy od importu soi, wykorzystywanej na paszę. Do Europy sprowadza się jej rocznie 36 milionów ton. W dobie pandemii spowodowało to duże zakłócenia w sektorze mleczarskim i produkcji wołowiny, gdy import był zaburzony. Zdaniem Wojciechowskiego Europa powinna znacznie ograniczyć tę zależność, stawiając na uprawę roślin wysokobiałkowych, które zaspokoją część zapotrzebowania na pasze.

Istotnym elementem jest również redukcja transportu. Obecnie, jak podał komisarz, każdego roku wozi się po Europie 3 mld ton produktów rolnych i żywnościowych. Każda porcja żywności, która trafia na nasze talerze, pokonuje średnio 180 kilometrów. I ten dystans od pola do stołu powinien zostać skrócony. Jak zaznaczył Wojciechowski, jest co do tego zgoda w instytucjach, przygotowujących zmiany w europejskiej polityce rolnej. 

Krótsza droga od pola do stołu

Skrócenie łańcuchów dostaw to jedno z założeń przygotowywanej aktualnie unijnej Strategii, która nosi nazwę właśnie „Od pola do stołu”. Strategia jest tą częścią europejskiego Zielonego Ładu, która odnosi się do rolnictwa i stawia sobie za cel uczynienie go bardziej zrównoważonym środowiskowo i przyjaznym dla klimatu. Zakłada konkretne cele dotyczące m.in.: zmniejszenia zużycia pestycydów, nawozów sztucznych i antybiotyków, a także ograniczenie otyłości i marnowania żywności oraz powiększenie upraw ekologicznych.

Komisarz podkreślił że, o ile w energetyce Zielony Ład będzie dla Polski wyzwaniem, o tyle polskie rolnictwo nie ma się czego obawiać.

Wsparcie dla bardziej zrównoważonego, mniej intensywnego rolnictwa i mniejszych gospodarstw, to z perspektywy polskich rolników jest dobry kierunek. Oznacza on więcej szans dla małych gospodarstw rodzinnych, może trochę więcej kłopotów dla tych wielkich, intensywnych” – powiedział Wojciechowski.

Dodał, że nowa strategia nie ma polegać na nakładaniu na rolników kolejnych wymagań czy restrykcji, ale przede wszystkim na wsparciu dla produkcji zdrowej żywności z mniejszym zużyciem nawozów i środków ochrony roślin.

Mniej pieniędzy musi iść na te inwestycje, które pchają rolnictwo w bardziej intensywny model i upodabniają je do przemysłu. To musi być przystopowane” – stwierdził komisarz.

Zakończona powinna być też jego zdaniem dalsza koncentracja ziemi. Dziś w Unii Europejskiej jest około 10 milionów gospodarstw, ale jedynie 3% właścicieli skupia w swych rękach ponad połowę ziemi rolnej (52%), a w ciągu ostatniej dekady zniknęły 4 miliony małych gospodarstw rodzinnych. Wojciechowski określił to zjawisko jako niedobre.

UE chce wspierać gospodarstwa rodzinne

Odniósł się też do powszechnego stereotypu, który głosi, że żywią nas głównie duże gospodarstwa. Otóż - jak podkreślił – statystyki pokazują, że tam, gdzie przeważają mniejsze gospodarstwa produkcja z 1 hektara jest większa, czasem nawet kilkukrotnie. To one tworzą też więcej miejsc pracy. Dlatego Unia zamierza wspierać dywersyfikację, powiązanie upraw z hodowlą zwierząt, mniejsze gospodarstwa rodzinne, a także przywracanie małych, lokalnych przetwórni, by umożliwić drobnym producentom przetrwanie na rynku. Wielkie przetwórnie nie są bowiem zainteresowane skupowaniem małej ilości surowca, co ruguje tych, którzy mają mniejszą, ale bardziej zrównoważoną produkcję.  Konieczne jest też, by unijne fundusze były – jak to określił komisarz – bardziej demokratyczne, czyli aby trafiały do większej liczby beneficjentów, przede wszystkim tych drobnych, którym trudniej spełnić kryteria.  Jego zdaniem pieniądze powinny wspierać jedynie tych, którzy rzeczywiście są rolnikami i „pracują w ziemi”.

Wojciechowski podkreślił, że w dobie pandemii Unia Europejska okazała się na szczęście samowystarczalna żywnościowo. Ale wszystkie powyższe działania mają na celu jeszcze tę niezależność wzmocnić. Dziś już nikt nie będzie sugerował, że można zmniejszać znaczenie rolnictwa. Celem jest zachowanie bogactwa zrównoważonych gospodarstw rodzinnych i zapobieganie dalszemu uprzemysłowieniu. Komisarz Wojciechowski zapewnił, że zrobi wszystko, by tak się stało i w całej Unii i w Polsce.

Zapewnienia te są ogromnie ważne dla wszystkich środowisk, które przekonują, że obecna WPR wymaga zmian. W Polsce reprezentują je organizacje skupione w Koalicji Żywa Ziemia. Właśnie ulokalnienie produkcji i konsumpcji, skrócenie łańcuchów dostaw, wsparcie dla drobnych rolników, prowadzących przyjazną przyrodzie produkcję oraz ograniczenie koncentracji ziemi – to kluczowe postulaty przez te środowiska wyrażane. Dlatego fakt, że ich wsparcie deklaruje unijny komisarz do spraw rolnictwa pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość.

Polecamy także podcast z komisarzem Januszem Wojciechowskim pt.; „Jak wirus zmienia rolnictwo”